Syria może być następna

Email Drukuj

Niepokoje w Syrii rozprzestrzeniają się z Dar - stolicy prowincji południowej - na resztę kraju. Demonstranci coraz częściej dopuszczają się podczas nich do aktów przemocy. Największe miasto portowe Syrii - Latakia - stało się w sobotę ogniskiem zamieszek. W celu ich stłumienia, do miasta weszło syryjskie wojsko. W rozmowie z portalem Głos Rosji przedstawiciele prezydenta Baszara Assada, którego obalenia żądają protestujący, stwierdzają, że Syria ,,stała się obiektem zmowy w celu rozpalenia w kraju waśni międzyreligijnych''. Według nich, niepokoje zdestabilizowały stosunki pomiędzy poszczególnymi grupami religijnymi w Syrii.

 

 


W obawie przed scenariuszem egipskim Assad zdecydował się na przyjęcie planu reform, zakładającego zniesienie obowiązującego od 1963 roku stanu wyjątkowego, ratyfikowanie ustaw wolnościowych oraz reformę sądownictwa. Uwolniono także 260 więźniów politycznych w ramach specjalnie w tym celu ogłoszonej amnestii.


Tymczasem Washington Times informuje, że syryjscy rebelianci nie zgłaszają próśb o pomoc z Zachodu, w tym ze strony Stanów
Zjednoczonych. Przedstawiciel protestujących stwierdził, że póki co nie ma takiej potrzeby.


Wiceprezydent USA Hillary Clinton i Sekretarz Obrony Stanów Zjednoczonych Robert Gates przekonywali, że Assad nie jest dyktatorem na wzór jego ojca, który doprowadził do masakry demonstrujących sunnitów w Hamie w 1982. Politycy zdeklarowali również, że Stany nie będą póki co pomagać syryjskim protestantom. W tym kontekście Clinton wskazała, że, w przeciwieństwie do interwencji w Libii, akcja w Syrii prowadzona przez USA nie jest poparta przez żadne ciało multilateralnego, ani nie ma poparcia środowiska międzynarodowego. Według Clinton interwencja ze strony Amerykanów wymagałaby ,,powszechnego potępienia'' reżimu Assada przez społeczność światową.


Młodzi ludzie nie godzący się z dyktatorską władzą Baszara Assada 15 marca tego roku rozpoczęli protesty na terenie całego kraju. Skrzyknęli się na ten dzień za pomocą internetowych narzędzi społecznościowych. Również obecnie, używają Internetu do
rozprzestrzeniania materiałów godzących w reżim Assada. Napięcie rośnie, a reformy, które próbuje wprowadzić syryjski prezydent, go nie obniżają. Jaki scenariusz czeka Syrię - siłowy (libijski), czy pokojowy (egipski)?

http://polish.ruvr.ru/2011/03/27/48049925.html