Paweł Ukielski uważa, że fiasko rokowań Rosja-NATO było dość łatwe do przewidzenia. - Rosyjska doktryna, z jednej strony każąca traktować NATO jako zagrożenie oraz żądająca uznania prawa do własnej strefy wpływów, a z drugiej domagająca się uznania Moskwy za nieomal pełnoprawnego członka Sojuszu (passus o przezwyciężaniu postzimnowojennego balastu uprzedzeń) jest wewnętrznie wystarczająco niespójna, by było to łatwo zauważalne dla natowskich negocjatorów – stwierdza. Ukielski uważa, że powierzenie Kremlowi częściowej ochrony antyrakietowej terytorium NATO (kraje bałtyckie i część Polski) jest nie do zaakceptowania nie tylko dla samych zainteresowanych, ale również dla Waszyngtonu czy Londynu. - Trudne rozmowy NATO-Rosja ukazują, jak skomplikowane stały się relacje pomiędzy obiema stronami od czasu wojny rosyjsko-gruzińskiej, która – jak twierdzi część amerykańskich analityków – zakończyła postzimnowojenną architekturę bezpieczeństwa – podsumowuje politolog z Instytutu Studiów Politycznych PAN.








