Amerykańskie konserwatywne think-tanki krytykują plany Obamy redukcji wydatków na armię

Email Drukuj

Nowe plany prezydenta Obamy dotyczące reformy amerykańskich finansów publicznych zakładają, poza podniesieniem podatków, znaczną redukcję dotychczasowych wydatków z budżetu federalnego. W celu ratowania m.in. służby zdrowia i świadczeń opieki społecznej administracja Obamy chce w znaczący sposób zmniejszyć wydatki m.in. US Army, które, wedle wstępnych propozycji, miały przynieść blisko 400 miliardów dolarów oszczędności. Wedle najnowszych, w dalszym ciągu rozważanych jeszcze propozycji, łączna pula cięć w Departamencie Obrony ma wzrosnąć o kolejne 400 miliardów dolarów i wynieść w sumie blisko 900 miliardów, co zdaniem prezydenta Obamy jest zgodne z „jego podejściem do utrzymania kontroli nad finansami publicznymi”.

Jedną z reakcji na plany administracji Obamy jest tzw. The Defending Defense Project, inicjatywa trzech wiodących amerykańskich think-tanków (American Enterprise Institute, Foreign Policy Initiative oraz The Heritage Foundation), której podstawowym celem jest „promowanie zrozumienia dla budżetu obronnego USA, jak i źródeł finansowania, potrzebnych do podtrzymania dominującej pozycji militarnej USA”.

W ramach projektu jego autorzy chcą pokazać, że znaczące obniżenie wydatków na obronę doprowadzi do efektu „pustej siły” (ang. Hollow Force), co w praktyce oznacza mniej personelu, mniej systemów wojskowych, ale również wolniejszą modernizację armii, czy też zmniejszenie gotowości bojowej, czego konsekwencją będzie osłabienie zdolności USA do zapewnienia własnego bezpieczeństwa narodowego, jak i podtrzymania międzynarodowej roli lidera, opartej w dużej mierze na dominacji militarnej.

Istotną częścią projektu jest pokazanie, błędnych zdaniem autorów, założeń administracji Obamy, w oparciu o które przygotowywany jest plan dalszych cięć.

Wedle pierwszego założenia, proponowane cięcia stanowią tylko małą część przyszłych cięć w wydatkach na armię. Proponowana redukcja 400 miliardów dolarów, biorąc pod uwagę inflację, ma stanowić tylko 5% - 8% łącznego budżetu Pentagonu w przeciągu następnych 12 lat. Niemniej jednak zdaniem autorów raportu jest to tylko punkt wyjścia, określający minimalną kwotę wszystkich cięć. Mając na uwadze dotychczasowe ograniczenie wydatków, sięgające w 2009 r. 330 miliardów dolarów, a w 2010 r. 78 miliardów, plus zakładane obecnie 400 miliardów oszczędności, w rezultacie w ciągu trwania kadencji Obamy da kwotę przekraczającą 800 miliardów

Wedle drugiego założenia, wycofanie żołnierzy z Iraku i Afganistanu obniży zatrudnienie w armii oraz pozwoli siłom zbrojnym na kontrolę wydatków na pracowników. Zdaniem krytyków, powyższe założenie jest błędne, gdyż liczba żołnierzy i personelu służących w Iraku i w Afganistanie stanowi tylko część armii. Pomija również fakt, że prezydent Obama podtrzymał w mocy wszystkie zobowiązania militarne swoich poprzedników, dodatkowo rozpoczynając nowe operacje w Libii, jak i wysyłając żołnierzy do pomocy ofiarom w Japonii i na Haiti.

Trzecie założenie zakłada, iż armia amerykańska w dalszym ciągu będzie cieszyć się przewagą technologiczną nad resztą państw. W rzeczywistości jednak wydatki budżetu obronnego w zdecydowanej mierze pochłaniały wydatki eksploatacyjne na potrzeby bieżących operacji. W rezultacie, Pentagon przez ostatnie lata nie przeprowadził wymaganych zmian w uzbrojeniu armii, a większość obecnie używanego sprzętu tylko nieznacznie się różni od tego, jaki używano pod koniec zeszłego stulecia.

Czwarte założenie zakłada, że nawet jeśli przyszłe siły zbrojne będą mniejsze, to w dalszym ciągu będą dobrze przygotowane do zwalczania przyszłych kryzysów. Zdaniem autorów raportu, przyszłe, długookresowe trendy będą wymagały znaczącej modernizacji armii, w celu utrzymania światowej dominacji, tymczasem obecne sukcesy militarne maskują rzeczywisty i pogarszający się stan amerykańskiej armii.

Źródło: http://www.heritage.org/Research/Reports/2011/07/Defending-Defense-Warning-Hollow-Force-Ahead

Opracował Sebastian Górka