Polityka zagraniczna w przemówieniu Obamy o stanie państwa

Email Drukuj

W przemówieniu o stanie państwa prezydenta Barack Obama najwięcej miejsca poświęcił sprawom związanym z sytuacją wewnętrzną, w tym w szczególności z nowym planem dla amerykańskiej gospodarki. Zdecydowanie mniej uwagi poświęcono kwestiom związanym z polityką zagraniczną. Odniesienia do spraw zagranicznych widoczne są na samym początku orędzia, kiedy to Barack Obama pogratulował amerykańskim żołnierzom zakończenie misji w Iraku i po części też w Afganistanie oraz zlikwidowania zagrożenia dla amerykańskiego bezpieczeństwa, jakim był Osama Bin Laden.

Temat Iraku powtórzył się również pod koniec wystąpienia, kiedy Obama podkreślił: „zakończenie wojny w Iraku pozwoliło nam zadać decydujący cios naszym wrogom. Od Pakistanu do Jemenu działający członkowie Al-Kaidy walczą wiedząc, że nie uciekną przed Stanami Zjednoczonymi Ameryki”. Prezydent wspomniał również o sukcesie misji i powolnym wycofywaniu kolejnych żołnierzy z Afganistanu, w rezultacie której „przejęcie władzy przez Afgańczyków będzie trwało, a my będziemy budować trwałe partnerstwo z Afganistanem, tak, że nigdy więcej nie będzie on źródłem ataków przeciwko Ameryce”.

W orędziu pojawiło się nawiązanie do ostatnich przemian w rejonie Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Barack Obama podkreślił znaczenie utraty władzy przez Muammara Kadafiego i nieuniknioną zmianę władzy w Syrii. Równocześnie zwrócił on jednak uwagę, że przyszłość tych zmian i ich ostateczny kształt są niepewne. O ile jednak USA będą adwokatem wartości demokratycznych, i będą wspierać działania na rzecz wolności obywatelskich wolnego handlu, o tyle „jest to całkowicie zależne od ludzi tego regionu, aby decydować o swoim losie”. Innymi słowy USA nie mają zamiaru interweniować w ten proces.

Również kwestia Iranu znalazła swoje miejsce w przemówieniu Baracka Obamy, który zwracał uwagę, że dzięki potędze amerykańskiej dyplomacji władze w Teheranie są obecnie bardziej odizolowane od świata niż kiedykolwiek wcześniej, głównie poprzez sankcje gospodarcze. Dopóki Iran nie zmieni swojej polityki i nie ustąpi w sprawie swojego programu atomowego Stany Zjednoczone nie tylko nie ustąpią, ale będę rozważały wszystkie dostępne im środki aby osiągnąć swoje cele. Jeśli natomiast Teheran zgodzi się na pokojowe rozwiązanie i wywiąże się ze swoich zobowiązań, wtedy będzie mógł „wrócić do wspólnoty narodów”.

Prezydent Obama mówił również o więzach ze starymi przyjaciółmi w Europie i Azji, o rosnącym zaufanie względem Ameryki i chęci współpracy ze Stanami Zjednoczonymi większości państw od Tokio po Berlin, od Cape Twon do Rio, która od lat nie układała się lepiej.

W tekście orędzia pojawia się również odniesienie do nowej strategii obrony, która ma zapewnić, iż amerykańska armia w dalszym ciągu będzie najlepiej wyszkoloną i wyposażoną na świecie, a Stany Zjednoczone pozostaną jedynym niezbędnym narodem w sprawach światowych, nawet jeśli w okresie wielu zmian nie są w stanie wszystkiego kontrolować.

Wśród komentarzy i opinii prasowych pojawiających się zaraz po wystąpieniu prezydenta Obamy, część obserwatorów zwróciła uwagę na proporcjonalnie niewielkie znaczenie polityki zagranicznej i bezpieczeństwa narodowego. Jak zauważają komentatorzy The New York Times „odzwierciedlając ciężki nacisk kładziony na ekonomię w roku wyborczym, mowa prezydenta odnośnie bezpieczeństwa narodowego była stosunkowo krótka, zważywszy, że większość politycznych obserwatorów i jego doradców sądzi, że jego wystąpienia [w tym zakresie] były dużo lepsze niż na temat ekonomii”. Również na łamach The Washington Post można przeczytać, iż Obama poświęcił tylko krótką chwilę na politykę zagraniczną koncentrując się tylko na zabiciu Osamy Bin Ladena i wycofaniu wojsk z Iraku.

Ted Bromund z The Heritage Foundation zwraca z kolei uwagę na to, czego Barack Obama nie powiedział. Jego zdaniem samo przemówienie dotyczące polityki zagranicznej było „schematyczne” i „symboliczne”. Śmierć Bin Laden nie rozwiązuje całego problemu jakim jest Al-Kaida a wycofanie się z Iraku i Afganistanu nie daje powodów do świętowania, podobnie jak sytuacja w Afryce Północnej. Nawet po upadku reżimu Kadafiego wojna w tym regionie jeszcze się nie zakończyła. W opinii Bromunda zabrakło też odwołania do roku wyborczego w Rosji i problemów w strefie euro. Również odniesienie do Berlina i Tokio powinny się bardziej skupić na braku zaangażowania Niemiec podczas misji w Libii i braku poparcia Japonii dla bojkotu irańskiej ropy. Tym samym orędzie Obamy odzwierciedla rządy jego administracji, które „od początku do końca zawsze kładły nacisk na politykę wewnętrzną, mając tylko sporadyczne i nieznaczące zainteresowanie w sprawach międzynarodowych”.

Opracował Sebastian Górka